piątek, 10 stycznia 2014

notka, jak wiele innych.

Na wstępie PRZEPRASZAM za tak długą przerwę, trochę się działo, raz było lepiej, chwilami gorzej, gdyby nie dzieci, byłoby kiepsko. Wydarzenia ostatnich miesięcy sprawiły, że postanowiłam nie publikować tu więcej ich zdjęć.

Dziś chciałam napisać o tym, co niesamowicie mnie drażni w innych kobietach (o dziwo mężczyźni tak nie robią i to jest fantastyczne!), które mnie otaczają i odwiedzają.

W trakcie rozmowy nagle H. zaczyna marudzić (umiarkowanie, bo to niesamowicie pogodna i wesoła dziewczynka) i w tym momencie rozmówczyni przechodzi na tryb okrężnego porozumiewania się ze mną, którego ja nie lubię, nie toleruję i nie uznaję, a mianowicie zaczyna zwracać się do dziecka "a co się dzieje? mama nie dała jeść? mama dokucza? mama to, tamto… i oczekuje ode mnie odpowiedzi… a ja nie odpowiadam, bo nie lubię się wtrącać niepytana ;) czekam aż H. się zdeklaruje co ta mama też przeskrobała. W ogóle teksty typu "mama dokucza, poskarż się na mamę" uważam za chwyty poniżej pasa, szczególnie kierowane do młodych mam, które mają jedno dziecko. Pamiętam, jak Q wył, w ogóle był i jest charakternym dzieckiem, no więc miewał swoje humory, ja stawałam na rzęsach, żeby chociaż się nie wyrywał kolejnej cioci/babci/koleżance, było mi ciężko z tymi jego wrzaskami, chciałam dobrze, a co słyszałam? że dokuczam! no i standardowo o "niewartościowym mleku" też było, ale staram się to wyprzeć ze wspomnień.

Czasem się zastanawiam, czy to z dobrego serca te cudaczne (bo przecież nie cudowne) rady, czy tak z przekąsem, bo ja też musiałam tego słuchać, to dlaczego ona by miała mieć lepiej.

A tymczasem pochłania mnie urządzanie domu, jeszcze to wszystko w powijakach, ale coraz bardziej realne. H ma już pół roku, jest coraz bardziej samodzielna, coraz mniej uczepiona mamy, nagle mam 2 wolne ręce i w radości nie wiem co robić z tym luksusem, więc póki co piję CIEPŁĄ kawę :) w końcu…

i wracam do mojego kochanego zbuntowanego dwulatka i półrocznej małej przytulanki :)

13 komentarzy:

  1. Co za ludzie: myśłą, że wiedzą lepiej zwlaszcza kobiety bezdzietne. Osobiscie nie spotkałam się z tym typem kobiety ale szczerze wspolczuje sluchania tych bzdur. Pozdrawiam i wracaj do nas czesciej bo masz wierne grono czytelnikow xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja już mam w ogóle spokój bo dzieci się razem bawią ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To sie wyprowadz. Chcesz byc samodzielna i zeby nikt ci sie nie wpitalał do zycia, to zacznij mieszkac z dala tej "znienawidzonej" tesciowej, dzieki ktorej masz dach nad głową...
      Co za ludzie!!!!

      Usuń
  4. Ehhh, szkoda, że tak rzadko z nami jesteś:( uzależniłam się od Twojego bloga i codziennie zaglądam z nadzieją na nowy post:(

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie, że coś napisałaś:) Co do tego typu kobiet.. moja teściowa zachowuje się tak samo.. Kiedy syn marudzi to zaraz jest : a co to mama jeść nie dała/mama na siłę chce usypiać?/mama spać Ci nie pozwoli... dżizas.. Szkoda, że nie będzie jakichś aktualnych zdjęć Twojej dwójeczki ale rozumiem tą decyzję.. Pisz czasem bo fajnie wiedzieć co u Was, no znając Twój gust to wszystko będzie w domu super i ze smakiem urządzone.. pozdrawiam Ania M.

    OdpowiedzUsuń
  6. A gorsze są te jeszcze te baby, które uważają się za guru wychowywania/karmienia/pielęgnowania dzieci, chociaż ich dzieci są wychowywane w dość dziwaczny sposób, ale człowiek gryzie się w język, żeby tego nie powiedzieć, a one, nie dość, że gadają tobie (oczywiście ironicznie ale dobitnie) to i innym od których się tego dowiadujesz:( ach, dobrze, gdyby każdy spojrzał na siebie. Ja to mam już za sobą (nie daję się takim gadaniom, wraz jak moje dziecko rośnie ja się uodparniam) ale i wszystko znowu przede mną:) Życzę cierpliwości i Tobie, i sobie:) I czekam na kolejne posty:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Doskonale Cię rozumiem.Moja córka ma pól roku i tez wysłuchuję takich komentarzy.A jeszcze wkurza mnie jedno.Jak tylko Dzidzia się skrzywi to nagle każdy robi się wielce wyspecjalizowanym fachowcem od dzieci i slysze tylko:oj pewnie brzuszek boli,oj pewnie nie może zrobić kupki,to pewnie ząbki.Już nawet się nie odzywam.A największym fachowcem to jest moja teściowa bo wychowała 3 dzieci i zjadła wszystkie rozumy.Myślę,że o tego typu zachowaniach mógłby powstać blog.Trzymajcie się Mamy i nie dajcie się. Asia

    OdpowiedzUsuń
  8. pisz częściej;) też tu wchodzę z utęsknieniem.. może jakieś zdjęcia nowego domu?:))) buziaczek, wyściskaj Dzieciaczki!

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie musisz przepraszac, to przeciez Twoje"zapiski"i to Ty decydujesz kiedy i co i jak...
    Czesto zagladam z nadzieja ze cos skrobnelas, bo mam tak samo jak Ty...Tez grudniaczka 2011, jezeli chodzi o urzadzanie wnetrz to tez jestem w temacie;)no i te Twoje dopracowane stylizacje...
    Brakuje mi Ciebie!hehehehe... pozdrowionka i buziaki dla Twoich malych Krasnalkow:)
    ps. szkoda ze nie bedzie zdjec:(

    OdpowiedzUsuń
  10. :) Ręce pełne roboty masz:) Najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
  11. Spóźnione nieco sto lat dla Hani! Brakuje Twoich stylizacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale tu u Ciebie nieregularnie ;-) No i nie gościłam Cię dawno w moich progach ;-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń